Pomiń nawigację

22 października 2026

Dekada Bazy Usług Rozwojowych: jakość, skala i to, co naprawdę się liczy

Udostępnij

Kierowanie takim projektem jak Baza Usług Rozwojowych to duża odpowiedzialność, codzienne wyzwania i nieustanna potrzeba reagowania na zmiany. Ale przede wszystkim to ogromna satysfakcja z uczestniczenia w wyjątkowym przedsięwzięciu, które realnie wpływa na rozwój kompetencji Polaków – mówi Aleksandra Berg-Koza, zastępczyni dyrektora Centrum Rozwoju Kompetencji PARP.

Pierwsze dziesięciolecie działalności Bazy Usług Rozwojowych PARP uczciła konferencją pod hasłem „Dekada zmian. Horyzont możliwości”. Dorosła osoba, która przez dziesięć lat konsekwentnie rozwija swoje kompetencje, może osiągnąć mistrzostwo w wybranej dziedzinie. A jak w tym czasie rozwijała się BUR?

Aleksandra Berg-Koza: W naszym przypadku, jeśli pozostać przy tej analogii, zaczynaliśmy od podstaw. Bazę trzeba było stworzyć, zbudować jej fundamenty, wypracować zasady funkcjonowania i zdobyć zaufanie rynku. Przez dziesięć lat przeszliśmy drogę od nowatorskiego projektu do rozbudowanego systemu, który stał się ważnym elementem polskiego rynku usług rozwojowych. Dziś jesteśmy na etapie doskonalenia rozwiązań, wykorzystania zdobytych doświadczeń i poszukiwania nowych możliwości. Można więc powiedzieć, że razem z Bazą, jako jej twórcy i administratorzy, sami weszliśmy w tryb uczenia się przez całe życie. I wciąż mamy wiele do odkrycia!

Nieźle, biorąc pod uwagę, że po drodze był czas pandemii. Rynek szkoleń z dnia na dzień przeniósł się do internetu. Jak Baza przeszła przez ten okres?

To był wyjątkowo trudny moment. Niemal z dnia na dzień zmienił się sposób funkcjonowania całego rynku szkoleniowego. Musieliśmy bardzo szybko reagować na sytuację, z którą wcześniej nikt nie miał do czynienia na taką skalę. Wspólnie z Radą Sektorową ds. Kompetencji Usługi Rozwojowe wypracowaliśmy rozwiązania służące zapewnieniu jakości usług gwałtownie przenoszonych do internetu.

Od początku było dla nas jasne, że szkolenie zdalne to coś znacznie więcej niż połączenie uczestnika z trenerem za pośrednictwem komputera. Musi stwarzać rzeczywiste warunki do uczenia się, umożliwiać osiąganie założonych efektów i ich weryfikację. Powstał standard jakości usług zdalnych, który uporządkował zasady ich świadczenia i wymagania wobec dostawców.

Pandemia była trudnym sprawdzianem, ale jednocześnie przyspieszyła wiele pozytywnych zmian. Zarówno dostawcy, jak i uczestnicy zaczęli znacznie szerzej korzystać z nowych metod uczenia się. Zwiększyła się dostępność usług, a rozwiązania cyfrowe na stałe wpisały się w rynek rozwojowy.

Z perspektywy czasu myślę jednak, że najważniejsza lekcja dotyczyła czegoś więcej niż technologii. Zrozumieliśmy, jak istotne jest to, aby system zapewniania jakości nie był statyczny. Musi nadążać za zmianami na rynku, nowymi metodami uczenia się i potrzebami uczestników. Tę zdolność do dostosowywania się uważam za jedną z największych wartości BUR. Bo choć pandemia jest już za nami, tempo zmian na rynku usług rozwojowych wcale nie zwolniło.

Dziś BUR to liczby, jakich dziesięć lat temu trudno było się spodziewać. Co jest jej największym osiągnięciem?

Skala rzeczywiście robi wrażenie. W październiku 2026 w Bazie mamy  zarejestrowanych blisko 7 tys. dostawców usług. Od początku jej funkcjonowania opublikowaliśmy 1,2 mln usług rozwojowych, a z możliwości rozwoju oferowanych za pośrednictwem BUR skorzystało ponad 655 tys. osób. Za każdą z tych liczb stoją konkretni ludzie, firmy i decyzje o inwestowaniu w kompetencje.

Sądzę jednak, że najważniejsze osiągnięcie wykracza poza statystyki. Dziś BUR pełni trzy istotne funkcje. Po pierwsze, jest jedną z największych w Polsce platform łączących dostawców usług rozwojowych z osobami i przedsiębiorstwami, które poszukują możliwości podnoszenia kompetencji. Po drugie, stanowi źródło wiedzy o rozwoju, nowych metodach uczenia się i znaczeniu kompetencji na zmieniającym się rynku pracy. Poprzez część informacyjną serwisu, media społecznościowe, podcasty, newsletter i materiały wideo staramy się nie tylko informować, ale również inspirować i zachęcać do świadomego planowania własnego rozwoju.

Po trzecie, BUR to system, który łączy szeroki dostęp do usług z mechanizmami zapewniania ich jakości. Obejmują one wymagania wobec dostawców, standardy świadczenia usług, system ocen oraz rozwiązania umożliwiające monitorowanie jakości. To właśnie połączenie dostępności i jakości ma dla nas szczególne znaczenie.

Ważną zmianą było również poszerzenie grona odbiorców. Początkowo BUR powstawała przede wszystkim z myślą o przedsiębiorcach i ich pracownikach. Dziś wspiera także osoby dorosłe, które z własnej inicjatywy chcą zdobywać nowe umiejętności, rozwijać zainteresowania czy zmieniać swoją sytuację zawodową. To istotny krok w upowszechnianiu idei uczenia się przez całe życie.

Co w tej zmianie poszło dobrze, a co sprawia kłopot?

Samo otwarcie systemu na szersze grono odbiorców uważam za bardzo cenne  osiągnięcie. Idea uczenia się przez całe życie jest mi szczególnie bliska. Rynek pracy, technologie i wymagania zawodowe nieustannie się zmieniają, dlatego każdy powinien mieć możliwość rozwijania kompetencji, niezależnie od tego, na jakim etapie kariery się znajduje i gdzie aktualnie pracuje.

Jednocześnie wraz z poszerzeniem dostępu do wsparcia pojawiły się nowe wyzwania. Czym innym jest bowiem swoboda indywidualnego wyboru kierunku rozwoju, a czym innym określenie celów, na które przeznaczane są środki publiczne. Obie te perspektywy są ważne i powinny się wzajemnie uzupełniać. Chodzi o to, aby wspierać aspiracje uczestników, a jednocześnie zapewniać, że finansowane usługi odpowiadają na rzeczywiste potrzeby społeczne i gospodarcze. Myślę, że znalezienie właściwej równowagi między tymi celami będzie jednym z istotnych zadań na kolejne lata.

Czy to znaczy, że obecny model nie działa?

Wręcz przeciwnie. Obecny model umożliwił bardzo wielu osobom i przedsiębiorstwom skorzystanie z usług rozwojowych, do których dostęp bez wsparcia mógłby być znacznie trudniejszy. To jego niewątpliwa wartość. Trzeba jednak pamiętać, że żaden system wykorzystujący środki publiczne na tak dużą skalę nie jest rozwiązaniem raz na zawsze doskonałym.

Wraz ze wzrostem liczby uczestników, dostawców i oferowanych usług zdobywamy coraz więcej doświadczeń. Lepiej rozumiemy potrzeby użytkowników, ale też potrafimy wskazać obszary wymagające udoskonalenia. Nie traktuję tego jako słabości systemu. Przeciwnie, świadczy to o jego dojrzewaniu. Ważne, abyśmy potrafili wyciągać wnioski i przekładać je na konkretne usprawnienia.

Które obszary wymagają dziś szczególnej uwagi?

Jednym z wyzwań jest bardzo szeroki zakres tematyczny usług, które mogą być objęte dofinansowaniem. W części regionalnych Podmiotowych Systemów Finansowania Operatorzy mają do czynienia z ofertą obejmującą wiele różnych, niekiedy bardzo odległych od siebie dziedzin.

To stawia przed nimi duże wymagania związane z oceną zgodności usług z celami wsparcia, ich adekwatności i zasadności finansowania. Im bardziej zróżnicowana oferta, tym większe znaczenie mają przejrzyste kryteria, odpowiednie kompetencje eksperckie i narzędzia wspierające proces oceny. Wyzwanie to jest szczególnie widoczne w przypadku osób indywidualnych, które samodzielnie wybierają kierunek swojego rozwoju. Ich potrzeby i motywacje bywają bardzo różnorodne, co samo w sobie jest wartością, ale wymaga również odpowiedniego podejścia do projektowania publicznego wsparcia.

Co to oznacza?

Przede wszystkim potrzebę wyraźnego określenia, jakie cele chcemy osiągnąć dzięki finansowaniu usług rozwojowych. Sama zgodność usługi z formalnymi wymaganiami jest oczywiście niezbędna, ale równie ważne pozostaje pytanie o to, czy odpowiada ona potrzebom uczestnika i pozwala osiągnąć oczekiwane efekty.

Jeżeli kryteria są bardzo ogólne, ocena tej zgodności może być trudniejsza. Dlatego warto dążyć do tego, aby zasady finansowania były możliwie czytelne zarówno dla uczestników, jak i dla Operatorów oraz dostawców usług. Nie chodzi przy tym o ograniczanie możliwości uczenia się czy narzucanie wszystkim jednakowych ścieżek rozwoju. Chodzi raczej o świadome określanie priorytetów tam, gdzie wykorzystywane są środki publiczne, oraz o zapewnienie, że inwestycje w kompetencje przynoszą oczekiwane korzyści.

Da się to zrobić lepiej?

Tak, a pewnych wskazówek dostarczają nam doświadczenia z projektów realizowanych przez PARP. W tych przedsięwzięciach już na etapie projektowania wsparcia wskazujemy konkretne obszary kompetencji, które mają być rozwijane. Dzięki temu łatwiej ocenić, czy dana usługa odpowiada przyjętym celom i potrzebom grupy docelowej.

Operatorzy działają w jasno określonym zakresie tematycznym, co sprzyja specjalizacji i bardziej uporządkowanej ocenie usług. Nie oznacza to oczywiście, że znikają wszystkie wyzwania. Nadal trzeba sprawdzać, czy usługi są realizowane zgodnie z zasadami, czy ich ceny są uzasadnione i czy przebiegają w sposób prawidłowy

Doświadczenia te pokazują jednak, że precyzyjne określenie celów wsparcia może ułatwiać zarządzanie systemem i zwiększać przejrzystość podejmowanych decyzji. Warto korzystać z takich rozwiązań i analizować, które z nich mogą sprawdzać się również w innych modelach finansowania.

Co z tych doświadczeń można wykorzystać w przyszłości?

Myślę, że przede wszystkim warto jeszcze mocniej powiązać projektowanie wsparcia z rozpoznawaniem potrzeb rynku pracy i gospodarki. Już na początku powinniśmy wiedzieć, jakie obszary kompetencji chcemy rozwijać, na jakie wyzwania odpowiadać i jakich rezultatów oczekujemy.

Nie oznacza to tworzenia jednej, zamkniętej listy szkoleń, które można finansować. Choć i takie rozwiązanie można rozważyć. Niemniej wydaje się, że potrzeby uczestników są zbyt różnorodne, a rynek pracy zmienia się zbyt szybko, aby takie rozwiązanie było wystarczające. Na pewno trzeba wyraźniej określić priorytety i stworzyć zasady, które pozwolą skuteczniej łączyć indywidualne aspiracje z celami publicznego wsparcia.

Ostateczne decyzje należą oczywiście do instytucji odpowiedzialnych za finansowanie poszczególnych programów. PARP, jako Administrator BUR, dysponuje jednak doświadczeniem i wiedzą o funkcjonowaniu rynku usług rozwojowych, które mogą być bardzo przydatne w doskonaleniu tych rozwiązań. Jestem przekonana, że w kolejnych latach powinniśmy jeszcze silniej łączyć dwie perspektywy: jakość samych usług rozwojowych oraz celowość ich finansowania. Szeroki dostęp do szkoleń i doradztwa jest niezwykle ważny, ale równie istotne jest to, aby uczestnicy rzeczywiście zdobywali potrzebne kompetencje i mogli wykorzystywać je w praktyce. Ostatecznie właśnie temu powinny służyć inwestycje w rozwój.

Za sukcesem minionej dekady stoją firmy szkoleniowe i doradcze. Kim są dziś dostawcy usług w BUR?

Powiedziałam kiedyś, że firmy obecne w Bazie Usług Rozwojowych to w wielu przypadkach pionierzy zmian na rynku usług rozwojowych. I nadal tak uważam. To środowisko, które przez ostatnie dziesięć lat musiało nieustannie dostosowywać się do nowych oczekiwań, technologii i sposobów uczenia się. Wielu dostawców aktywnie uczestniczyło w tych przemianach, rozwijając ofertę, wprowadzając innowacyjne rozwiązania i podnosząc standardy świadczonych usług.

Nie byłoby dzisiejszej BUR bez zaangażowania firm szkoleniowych i doradczych. To one na co dzień pracują z uczestnikami, pomagają im zdobywać umiejętności, odkrywać możliwości i podejmować kolejne wyzwania zawodowe. Naszą rolą jest tworzenie warunków, w których wysoka jakość usług staje się standardem, a dostawcy mają motywację do ciągłego doskonalenia.

Baza Usług Rozwojowych to projekt nowatorski na polskim rynku. Nieustannie się zmienia i doskonali. Liczba usług przekracza milion, a uczestników liczy się w setkach tysięcy. Nie ma Pani problemu ze skalą wyzwań związanych z BUR?

Oczywiście, że skala tego przedsięwzięcia potrafi być wyzwaniem. Kierowanie takim projektem jak Baza Usług Rozwojowych oznacza dużą odpowiedzialność, intensywną pracę i konieczność podejmowania wielu decyzji. Nie brakuje trudnych momentów, bo przy tak rozbudowanym systemie zawsze pojawiają się nowe problemy do rozwiązania. Ale przede wszystkim jest to ogromna frajda i satysfakcja z uczestniczenia w przedsięwzięciu, które ma rzeczywisty wpływ na rozwój kompetencji w Polsce.

Największą motywacją jest dla mnie świadomość, że za funkcjonowaniem Bazy kryją się konkretne zmiany w życiu ludzi i przedsiębiorstw. Ktoś zdobywa nowe kwalifikacje, ktoś inny rozwija firmę, zmienia zawód albo zyskuje pewność, że może sprostać nowym wyzwaniom. BUR pomaga również budować świadomość, że rozwój kompetencji nie kończy się wraz z ukończeniem szkoły czy studiów, lecz powinien towarzyszyć nam przez całe życie.

Seneka Młodszy pisał, że ludzie, ucząc innych, sami się uczą. Mam poczucie, że w naszym przypadku ta myśl wyjątkowo dobrze się sprawdza. Pracując przy tak złożonym projekcie, sama nieustannie zdobywam nowe doświadczenia, poznaję różne perspektywy i uczę się reagowania na zmieniającą się rzeczywistość. To rodzaj rozwoju, który trudno byłoby osiągnąć w wielu innych miejscach. I właśnie dlatego, mimo wszystkich wyzwań, ta praca daje mi tak dużo satysfakcji.

Jaka jest najważniejsza lekcja z tych dziesięciu lat i czego można się spodziewać w kolejnej dekadzie?

Przede wszystkim nauczyliśmy się, że nawet najlepiej zaprojektowany system nie może pozostawać niezmienny. Musi rozwijać się razem z rynkiem, odpowiadać na potrzeby użytkowników i uwzględniać nowe sposoby zdobywania kompetencji. To, co dobrze sprawdzało się dziesięć lat temu, dziś nie zawsze jest wystarczające. Dlatego tak ważne są otwartość na zmiany, umiejętność wyciągania wniosków i gotowość do ciągłego doskonalenia.

Chciałabym, aby BUR przez kolejne dziesięć lat pozostała rozwiązaniem potrzebnym, wiarygodnym i odpowiadającym na rzeczywiste potrzeby uczestników oraz przedsiębiorstw. Żebyśmy jeszcze lepiej wykorzystywali doświadczenia i dane gromadzone w Bazie, skuteczniej identyfikowali problemy i rozwijali mechanizmy zapewniania jakości. Ważne będzie również dalsze wspieranie dostawców w podnoszeniu standardów oraz tworzenie rozwiązań, które ułatwiają użytkownikom świadomy wybór usług.

Pierwsza dekada była w dużej mierze czasem budowania skali, dostępności i fundamentów jakości. W kolejnej coraz większe znaczenie powinno mieć to, jakie rzeczywiste efekty przynoszą usługi rozwojowe. Chciałabym, żebyśmy za dziesięć lat mogli mówić jeszcze więcej o tym, jakie kompetencje zdobyli, jak wykorzystali je w praktyce i co dzięki temu zmieniło się w ich życiu zawodowym, w przedsiębiorstwach i całej gospodarce.

Bo ostatecznie chodzi właśnie o to, aby rozwój kompetencji przekładał się na rzeczywiste możliwości, lepsze decyzje i trwałe korzyści. W tym widzę najważniejsze zadanie, nie tyle dla samej BUR co dla całego systemu finansowania rozwoju kompetencji, na kolejną dekadę.